Dlaczego mężczyźni nie potrafią słuchać ?

Związki Wtorek, 9 czerwca 2015
Oceń:
5 / 82 głosów
Dlaczego mężczyźni nie potrafią słuchać ?

Komunikacja to podstawa udanego i zdrowo funkcjonującego związku. Niestety właśnie w wielu związkach tego jednego ogniwa spajającego brak najbardziej. Mężczyźni narzekają, że kobiety mówią za dużo i zbyt wiele nie pozwalając im dojść do słowa, a kobiety narzekają na to, że mężczyźni zupełnie nie potrafią słuchać. To właśnie właściwa komunikacja pomiędzy partnerami, umiejętność rozmowy, dojścia do porozumienia dzięki słowom – pozwalają na zachowanie długoletniego, szczęśliwego związku.

Bardziej rozmowni ludzie są lepiej postrzegani

Nieumiejętność „słuchania” u mężczyzny może brać się z jego chęci do imponowania otoczeniu, ale również swojej kobiecie. Ludzie bardziej „wygadani” szybciej zyskują znajomych, brylują w towarzystwie, a umiejętność zebrania zainteresowania ludzi wokół, a więc umiejętność ciekawego opowiadania czasami bardziej jest doceniana niż umiejętność biernego słuchania. Mężczyzna z dużą dawką testosteronu, który chce być w centrum zainteresowania, może zwyczajnie nie umieć słuchać, jeśli przez całe swoje życie był tą osobą, której inni słuchali, a niekoniecznie tą, która właśnie słuchała.

Brak zainteresowania typowo „damskimi” tematami

Słuchanie to również wysiłek, szczególnie dla mężczyzn, którzy nie mają tak dobrze wykształconej wielozadaniowości, jak kobiety. Żeby słuchać, muszą poświęcać całe swoje zasoby energii i uwagi. A niekiedy zwyczajnie nie chce im się tego robić. Mogą tylko przypuszczać, co nastąpi dalej w danej opowieści, a niekoniecznie są zainteresowani wszystkimi szczegółami, szczególnie kiedy opowiadamy im o innych osobach, o związkach, emocjach czy naszych własnych zainteresowaniach. To tematy, które świetnie sprawdzają się w babskim gronie, ale dany mężczyzna musi być tym typem, który potrafi i umie słuchać w przypadku każdej luźnej rozmowy.

Wyrozumiałość podstawą każdego związku

W wielu chwilach warto być wyrozumiałymi, kiedy widać, że mężczyzna ma ochotę spędzić czas samotnie i nie ma ochoty na rozmowę. Dajmy mu tą chwilę odpoczynku, nie rozpoczynajmy ważnej czy nawet luźnej rozmowy wtedy, kiedy wyraźnie widać, że nie ma on na nią ochoty, jest zmęczony i najchętniej oddałby się w ciszy innemu zajęciu: czytaniu ulubionej książki, czy odstresowującemu graniu w prostą, niewymagającą myślenia, grę.

Wielozadaniowość po raz drugi

Z badań neuronaukowych wynika, że mężczyźni gorzej niż kobiety skupiają się na wykonywaniu kilku zadań naraz. Nasze mózgi w ogóle są raczej jednozadaniowe, a maksymalna liczba jednoczesnych zadań przy maksymalizacji jakości wykonywanej pracy to tylko dwa zadania. Inaczej również funkcjonuje nasza kora przedczołowa, kiedy mamy do wykonania jedno, a inaczej kiedy mamy do wykonania wiele zadań. Kiedy jakaś czynność zostanie zautomatyzowana, to może być wykonywana jednocześnie z innymi, a przy tym nie wpływać na jakość wykonania tych następnych zadań.

Dlatego kobiety potrafią jednocześnie robić obiad, sprzątać, w międzyczasie nastawić pralkę, pogadać przez telefon, wyskoczyć na szybkie zakupy a wszystko to zgrać w czasie. Mężczyźni skupiają się jednak na jednym konkretnym zadaniu, a zautomatyzowane słuchanie nie byłoby niczym przyjemnym dla tej drugiej strony – także doprowadzałoby do nieporozumień i niezrozumienia, bo jest to zadanie, które jednak wymaga uwagi.

Nasze mózgi się różnią

Lewa i prawa półkula mózgu mają u kobiet więcej połączeń, niż w przypadku mózgu męskiego. Ośrodki mowy i słuchu położone są w obu półkulach mózgu, a więc u kobiet komunikacja pomiędzy tymi środkami jest szybsza, pełniejsza i zdecydowanie większa, niż u mężczyzn. Kobiety szybciej reagują na słowa, szybciej je zapamiętują. Dodatkowo kobiecy hormon – estrogen, ma tę właściwość, że istniejące połączenia jeszcze bardziej „pobudza” zwiększając przepływ krwi właśnie w tych miejscach mózgu.

Kobiety więc ewolucyjnie i anatomicznie posiadają większe predyspozycje do rozmowy, do słuchania, dzielenia się wrażeniami.

Co ma do tego ewolucja?

Mężczyźni nawet dziś są właśnie tymi osobnikami w naszym gatunku, którzy mogą zostać wystawieni na ryzyko, mogą zostać „straceni”. Nie tylko dlatego, że są silniejsi (więc wysyła się ich na wojny). Dzieje się to przez wieki również właśnie z tego powodu, że z punktu widzenia przetrwania i ewolucji, ich śmierć nie przynosi dla danej populacji właściwie żadnych zmian i skutków negatywnych. Śmierć jednej kobiety diametralnie zmniejsza szansę na przetrwanie. Kobiety są więc od zarania dziejów ludzkiego gatunku, nawet w jego najwcześniejszych formach, chronione. To od kobiet zależy możliwość reprodukcyjna populacji. Wystarczy tylko jeden mężczyzna, aby dana grupa mogła przetrwać, ale kiedy przedstawimy tą samą grupę tylko z jedną kobietą, to wielce prawdopodobne, że grupa wyginie.

Mężczyźni chodzili samotnie na polowania i często tracili przy tym życie. Samotnie równa się milcząco. Zresztą, jak tu gadać, kiedy trzeba być cicho aby nie spłoszyć zwierzyny? Kobiety bezpiecznie opiekowały się w wiosce dziećmi. A co wtedy robiły? Rozmawiały. I to wielopokoleniowo. Babcie, z kobietami dorosłymi, z dziećmi, gaworzyły z niemowlakami ucząc ich pierwszych słów i tak dalej. Mężczyzna wracający teraz współcześnie po pracy do domu może więc nie mieć ochoty na tą rozmowę, no i nie umie, nie jest przystosowany do słuchania, zdobył przecież swoją zdobycz (zarobił pieniądze) i uważa, że już więcej robić nie musi. A kobieta też już teraz pracuje również na zewnątrz, robi karierę, wyrusza w niebezpieczny i pełny zagrożeń świat, ale nadal pozostała w niej chęć, oraz pozostało zamiłowanie i predyspozycja do rozmowy oraz do słuchania.

Różnic tych niestety nie pokonamy jeszcze przez lata…